DiagnozaAutyzmu.com.pl

Artykuły · Diagnoza autyzmu u dorosłych

Jak wygląda diagnoza autyzmu u dorosłych? Od pierwszej rozmowy do wniosku

Dobra diagnoza dorosłej osoby tak nie wygląda. Nie jest jednym pomiarem. Jest próbą złożenia historii.

Przez kilka miesięcy czytasz opisy. Najpierw jeden. Potem kolejny. Zaczynają składać się rzeczy, które wcześniej nie miały wspólnej nazwy.

Dlaczego w dzieciństwie jedna osoba wystarczała, a grupa już nie. Dlaczego zmiana planu potrafiła zepsuć dzień. Dlaczego dźwięk albo zapach, którego inni nawet nie zauważali, był nie do zniesienia. Dlaczego po spotkaniu potrzebujesz ciszy, choć podczas rozmowy wszystko wyglądało zwyczajnie.

Robisz test w sieci. Wynik jest wysoki. Drugi jeszcze wyższy. I dopiero wtedy luźna myśl twardnieje w pytanie: czy ja naprawdę mogę być w spektrum?

Wiele osób wyobraża sobie odtąd prostą ścieżkę. Idę do specjalisty. Robię test. Może ADOS-2. Dostaję liczbę. Wiem.

Dobra diagnoza dorosłej osoby tak nie wygląda. Nie jest jednym pomiarem. Jest próbą złożenia historii. Doświadczenie „pasuje mi to” to jeszcze nie rozpoznanie.

Dlaczego to pytanie pojawiło się teraz

Pierwsze spotkanie nie powinno zaczynać się od liczenia objawów.

Ważniejsze jest, czemu podejrzenie wróciło akurat w tym momencie życia.

Jedna osoba przychodzi po diagnozie dziecka. Inna wcześniej dostała ADHD i dopiero wtedy zobaczyła, że część trudności nadal nie ma wyjaśnienia. Ktoś przez lata leczył lęk. Ktoś inny dawał sobie radę w szkole i na studiach, a po wejściu do pracy wszystko zaczęło się sypać. Więcej ludzi. Więcej zmian. Więcej niepisanych zasad. Telefony. Spotkania. Open space. Konflikty. Zadania bez zapowiedzi.

To nie znaczy, że autyzm pojawił się po trzydziestce.

Może znaczyć, że wcześniejsze środowisko było prostsze albo lepiej dopasowane. Stan przeciążenia po zmianie warunków to nie nowa cecha. To często stary wzorzec w nowym miejscu.

Dlatego rozmowa diagnostyczna nie poluje najpierw na odpowiedzi pod kryteria. Zaczyna się od tego, jak wyglądało życie.

Dorosłego też pyta się o dzieciństwo

Brzmi dziwnie. Masz czterdzieści lat, a ktoś chce wiedzieć, jak bawiłeś się jako sześciolatek.

To jednak jeden z najistotniejszych kawałków oceny.

Autyzm jest zaburzeniem neurorozwojowym. Jeśli obraz ma być naprawdę autystyczny, jego korzenie muszą sięgać wcześniejszego rozwoju. Nie znaczy to, że w przedszkolu wszystko było oczywiste.

Dziecko mogło mówić. Mogło mieć koleżankę. Mogło dobrze się uczyć. Mogło być spokojne i nie sprawiać kłopotu. Właśnie takie osoby bywają poza radarem przez lata.

Wraca się więc do szczegółów. Jak wyglądała zabawa. Czy łatwiej było z dorosłymi niż z rówieśnikami. Co działo się na przerwie. Czy rzeczy trzeba było robić zawsze podobnie. Jak reagowało się na zmianę planu. Czy były silne zainteresowania. Jak znosiło się ubrania, dźwięki, jedzenie, dotyk. Czy w grupie trzeba było najpierw patrzeć na innych, żeby wiedzieć, jak się zachować.

Jedno wspomnienie niczego nie rozstrzyga. Liczy się wzorzec utrzymujący się w czasie, nie pojedyncza scena.

Gdy z dzieciństwa prawie nic nie zostaje

To częste.

Nikt nie musi pamiętać, co robił na szkolnym korytarzu trzydzieści lat temu. Dlatego czasem wchodzą inne źródła. Rodzic. Starsze rodzeństwo. Ktoś z rodziny. Świadectwa. Opinie z poradni. Dokumentacja szkolna.

Czasem jedno zdanie nauczyciela niesie więcej niż się zdaje. „Bardzo zdolna, ale niechętnie pracuje w grupie.” „Silnie przeżywa zmiany.” „Na przerwach trzyma się jednej koleżanki.” „Ma bogatą wiedzę w wybranym obszarze.”

Żadne z tych zdań nie stawia rozpoznania. Kilka podobnych informacji z różnych lat może jednak pomóc odtworzyć przebieg.

Rodzic nie jest obowiązkowym wyposażeniem dorosłej osoby na diagnozie. Może nie żyć. Kontaktu może nie być. Może nie pamiętać. Może też pamiętać wszystko przez filtr „przecież zawsze taki był”.

Brak rodzica nie unieważnia oceny. Test i kwestionariusz też nie zastąpią wywiadu, ale dokumentacja i relacja bliskiej osoby bywają cennym uzupełnieniem, gdy pamięć dziurawi.

Potem trzeba zobaczyć teraźniejszość

Dzieciństwo jest konieczne. Nie wystarczy.

Trzeba zobaczyć, jak ktoś funkcjonuje dziś. Jak wyglądają relacje. Czy wejście do nowej grupy przychodzi łatwo. Jak idzie rozmowa bez jasnego tematu. Co się dzieje, gdy ktoś zmienia plan. Czy hałas w pracy kosztuje znacznie więcej niż cisza. Czy po ludziach potrzebna jest godzina samego siebie. Czy zasady społeczne są intuicyjne, czy zostały świadomie wyuczone.

To ostatnie bywa szczególnie ważne.

Ktoś może prowadzić rozmowę sprawnie. Wie, kiedy zadać pytanie zwrotne. Wie, że nie należy mówić dwadzieścia minut wyłącznie o swojej pasji. Wie, że zbyt długi brak kontaktu wzrokowego wygląda dziwnie. Tyle że nauczył się tego trochę jak języka obcego.

Efekt wygląda naturalnie. Proces może wymagać ciągłej kontroli.

Samo patrzenie w oczy niczego nie zamyka

„Przecież patrzysz ludziom w oczy.” „Masz męża.” „Pracujesz.” „Potrafisz żartować.”

To wszystko może być prawdą. I samo w sobie niczego nie wyklucza.

Autyzmu nie rozpoznaje się po tym, czy ktoś wykonuje pojedyncze zachowanie. Pytanie dotyczy też tego, w jaki sposób to zachowanie powstaje.

Jedna osoba patrzy w oczy automatycznie. Inna przez całą rozmowę sprawdza, czy już za długo, czy za krótko. Z zewnątrz efekt jest podobny. Od środka może być zupełnie inny. Objaw to nie mechanizm.

Kwestionariusz pomaga. Łatwo dać mu za dużo władzy

AQ. RAADS-R. AQ-10. CAT-Q. W internecie da się wypełnić prawie wszystko.

Bywa to użyteczne. Kwestionariusz może pokazać, które obszary warto obejrzeć dokładniej. Może pomóc zauważyć rzeczy, których wcześniej nikt nie traktował serio.

Kłopot zaczyna się, gdy wynik dostaje znaczenie, którego nie ma. „Mam 160 punktów, więc mam autyzm.”

Nie.

Wysoki wynik mówi, że ktoś zaznaczył wiele odpowiedzi związanych z cechami, które dany kwestionariusz mierzy. Nie mówi, dlaczego te odpowiedzi się pojawiły. Lęk, ADHD, depresja, trauma i inne problemy mogą zmieniać część skali.

Test internetowy to informacja. Nie diagnoza.

ADOS-2 też nie jest maszyną wykrywającą spektrum

Tu łatwo pomylić narzędzie z rozpoznaniem.

ADOS-2 to ustrukturyzowana obserwacja. Specjalista ustawia sytuacje i patrzy na komunikację, wzajemność społeczną, zachowania niewerbalne i inne elementy ważne dla oceny. U płynnie mówiących dorosłych najczęściej używa się Modułu 4.

Można wyjść powyżej progu albo poniżej.

Próg nie jest linią oddzielającą mózg autystyczny od nieautystycznego. Wynik powyżej jest ważny. Wynik poniżej też. Żaden nie powinien być czytany bez reszty historii.

Dwie osoby mogą przez godzinę zachowywać się podobnie z zupełnie różnych powodów. Jedna z powodu autyzmu. Druga z powodu silnego lęku. Trzecia może mieć ADHD i ogromną trudność z utrzymaniem biegu rozmowy.

Podobne zachowanie może mieć różne źródła.

Autor

Przemysław Głowacki · psycholog, kryminolog i psychotraumatolog

Profil autora

Źródła

  1. NICE CG142: Autism spectrum disorder in adults: diagnosis and management
  2. WHO: Clinical descriptions and diagnostic requirements for ICD-11 mental, behavioural and neurodevelopmental disorders
  3. Diagnostic accuracy of the ADOS-2 in real-world clinical settings: systematic review and meta-analysis