DiagnozaAutyzmu.com.pl

Artykuły · Diagnoza różnicowa autyzmu

Diagnoza autyzmu u dorosłych. Dlaczego różnicowanie jest tak ważne?

Nie chodzi o liczbę cech. Chodzi o ich układ, funkcję i chronologię.

Najmniej efektowna część bywa decydująca

Różnicowanie.

Nie ma w nim widowiskowego testu. Nie ma jednej liczby. Nie da się z tego zrobić screena.

A właśnie tutaj często rozstrzyga się sens całego procesu.

Czy trudność w relacjach była już w dzieciństwie, czy pojawiła się po traumatycznych doświadczeniach. Czy chaos w rozmowie bardziej przypomina ADHD. Czy wycofanie wiąże się z depresją. Czy unikanie ludzi wychodzi z niezrozumienia sytuacji społecznych, z lęku przed oceną, czy z przeciążenia sensorycznego. A może z kilku rzeczy naraz.

To nie konkurs, w którym jedno rozpoznanie musi wygrać.

Autyzm może iść obok ADHD. Obok depresji. Lęku. OCD. Traumy. Współwystępowanie to nie tożsamość. Nakładanie się obrazów nie znaczy, że to jedno i to samo. Jedno rozpoznanie nie kasuje drugiego. Nie jest też dowodem na drugie. Wcześniejsza etykieta nie wyjaśnia automatycznie każdego nowego objawu.

ADHD potrafi szczególnie namieszać

Ktoś mówi: nie potrafię prowadzić rozmowy jak inni.

To może pasować do autyzmu. Osoba z ADHD też może przerywać, odpływać, zmieniać temat, nie zauważyć, że druga strona chciała coś powiedzieć. Na zewnątrz część scen wygląda podobnie. Mechanizm może być inny.

Z drugiej strony ADHD i autyzm mogą występować razem. Wtedy obraz jest jeszcze mniej podręcznikowy. Potrzeba rutyny, ale rutyny nie idzie utrzymać. Chce się przewidywalności, a po kilku dniach cisza i powtarzalność stają się nie do zniesienia. Hałas przeciąża, ale po chwili przeciąża też brak bodźców. Jest plan, po czym impuls robi coś innego.

Takie współwystępowanie często nazywa się AuDHD. Potoczna nazwa to nie jednostka diagnostyczna. Skrót opisuje jednoczesność dwóch profili, nie trzecią osobną chorobę.

U części kobiet obraz bywa jeszcze mniej oczywisty

Kobieta może przez lata wyglądać na społecznie sprawną. Ma koleżanki. Umie small talk. Rozpoznaje emocje. Wie, jak się zachować. Tyle że część tego została wyuczona.

Przed spotkaniem układa możliwe wersje. Po spotkaniu sprawdza każde zdanie. W nowej grupie najpierw wybiera osobę, która wydaje się najbardziej kompetentna społecznie, i kopiuje fragment jej zachowania.

To nie oznacza automatycznie autyzmu. Maskowanie też nie należy wyłącznie do spektrum. Jeśli jednak specjalista patrzy tylko na efekt końcowy, może nie zobaczyć procesu, który ten efekt trzyma.

Dlatego zdanie „nie wygląda autystycznie” diagnostycznie mówi bardzo mało.

Sensoryka czasem mówi więcej niż pytania o relacje

Na pytanie o kontakty ktoś odpowiada: w sumie normalnie.

A potem zaczyna opowiadać o zwykłym dniu. Nie da się pracować przy jarzeniówkach. Kilka rozmów naraz jest nie do zniesienia. Od lat kupuje prawie te same ubrania. Jedzenie ma twarde zasady. Po centrum handlowym czuje się, jakby przepracował całą dobę. Dźwięk styropianu boli niemal fizycznie.

To nie znaczy, że sensoryka potwierdza autyzm. Wrażliwość na bodźce bywa też poza spektrum. Preferencja ciszy to nie zaburzenie. Stan przeciążenia to nie to samo co cecha lękowa, choć jedno może iść obok drugiego.

W dobrej ocenie tego kawałka nie pomija się.

Co robi się z tym wszystkim

W pewnym momencie diagnosta ma przed sobą dużo materiału. Rozmowę. Historię rozwojową. Obserwację. Kwestionariusze. Czasem ADOS-2. Czasem informacje od rodziny. Dokumentację. Pracę, relacje, sensorykę, zainteresowania, potrzebę przewidywalności. Wcześniejsze rozpoznania. ADHD. Lęk. Depresję. Traumę.

I wtedy pada pytanie, od którego naprawdę zależy wniosek.

Czy to wszystko układa się w jeden spójny obraz spektrum autyzmu?

Nie chodzi o liczbę cech. Chodzi o ich układ, funkcję i chronologię.

Wynik może brzmieć „nie”

To oczywiste. I często się o tym zapomina.

Jeżeli proces jest rzetelny, odpowiedź nie może być gotowa przed pierwszym spotkaniem. Czasem materiał rzeczywiście potwierdza spektrum. Czasem lepiej pasuje ADHD. Czasem głównym problemem okazuje się silny lęk. Czasem trauma. Czasem kilka rzeczy współistnieje. Czasem informacji jest za mało, by uczciwie postawić jednoznaczną diagnozę.

To nie porażka procesu. Porażką byłoby dopasowanie wniosku do tego, po co ktoś przyszedł.

Potem powinna przyjść informacja zwrotna

To moment, w którym ma stać się jasne nie tylko „co wyszło”, ale też dlaczego.

Jeśli rozpoznano autyzm, warto wiedzieć, które elementy historii ważyły najmocniej. Jak czytano wyniki narzędzi. Jak wyglądało różnicowanie. Czy obok jest ADHD, lęk albo inna trudność.

Jeśli autyzmu nie rozpoznano, samo „nie spełnia pan kryteriów” daje niewiele. Dobrze usłyszeć, co w takim razie lepiej tłumaczy zgłaszane doświadczenia.

Diagnoza ma sens, gdy zwiększa rozumienie człowieka. Nie tylko wtedy, gdy daje nazwę.

Ile spotkań trzeba?

Nie ma magicznej liczby.

Czasem obraz jest względnie czytelny. Czasem historia dorosłej osoby to kilka splątanych nici. ADHD. Trauma. Lęk. Maskowanie. Epizody depresyjne. Problemy sensoryczne. Wieloletnie kompensacje.

Tego nie rozplątuje się dlatego, że formularz przewiduje dwa spotkania. Z drugiej strony sześć wizyt bez sensownego różnicowania nie musi być lepsze od krótszego, dobrze zrobionego procesu.

Liczy się, czy zebrano dość materiału, by uzasadnić wniosek.

Nie trzeba przygotowywać się jak do egzaminu

Nie ucz się odpowiedzi do ADOS-2. Nie próbuj „pokazać więcej autyzmu”. Nie udowadniaj też, że funkcjonujesz świetnie.

Dużo więcej daje przypomnienie własnej historii. Co było trudne w dzieciństwie. Jak wyglądały relacje. Jak reagowało się na zmianę. Jaka była sensoryka. Czy były intensywne zainteresowania. Co działo się, gdy obowiązków przybyło. Jak wygląda życie teraz. Co zabiera najwięcej energii.

Dobra diagnoza nie sprawdza, czy umiesz przekonać specjalistę do swojej hipotezy. Sprawdza samą hipotezę.

Dlatego to nie jest test

Test oddaje wynik.

Diagnoza próbuje coś wyjaśnić. Dlaczego pewne trudności trwają od lat. Dlaczego wracają w określonych sytuacjach. Dlaczego w jednym środowisku człowiek sobie radzi, a w drugim przestaje. Jaką rolę odgrywa autyzm. Jaką ADHD. Jaką lęk. Jaką doświadczenia życiowe. I czy te elementy da się ułożyć w obraz, który rzeczywiście spełnia kryteria spektrum.

Dopiero wtedy pytanie „czy mam autyzm?” przestaje być pytaniem o liczbę z kwestionariusza. Staje się pytaniem o historię własnego funkcjonowania.

Autor

Przemysław Głowacki · psycholog, kryminolog i psychotraumatolog

Profil autora

Źródła

  1. NICE CG142: Autism spectrum disorder in adults: diagnosis and management
  2. Differential Diagnosis of Autism Spectrum Disorder in Adults: A Review
  3. Attention-deficit/hyperactivity disorder and autism spectrum disorder co-occurrence and clinical management
  4. Systematic Review of Autism in Women: Invisibilised Profiles and Gender Bias